Jeśli chceszbyć powiadamiany
o zmianach na stronie podaj swój adres e-mail
 
   
 
 
  środa 14 listopada 2018  
 
 
Polskie kury na wystawach w Belgii i Niemczech
Trzeba z przykrością przyznać, że do niedawna polskie rasy drobiu (nie wliczając w to czubatki polskiej i białoczuby polskiej nazywanych na Zachodzie Europy padewską i holenderską) zupełnie nie liczyły się na arenie międzynarodowej. Wynikało to między innymi z faktu, że tak naprawdę nie mieliśmy co pokazywać. W katalogu ras europejskiej do 2008 roku nie została uwzględniona żadna wyhodowana w Polsce kaczka czy kura. Od czasów gdy prof. Kauffman stworzyła polbara (lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku) w naszym kraju nie prowadzony prac nad żadną polską odmianą kur. Na dodatek polscy hodowcy omijali zagraniczne wystawy szerokim łukiem, o ile, oczywiście, nie jeździli tam coś pooglądać lub kupić.

Od blisko czterech lat ta sytuacja zaczyna się powoli zmieniać. Mam ogromną satysfakcję, że przełomem było powstanie blisko pięć lat temu Stowarzyszenia Hodowców Drobiu Rasowego – Czubatka Polska. Zdarzało się nam, że za wystawione czubatki polskie brodate nasi członkowie otrzymywali w Holandii i Niemczech tytuły międzynarodowych (holenderskie Ede) oraz klubowych (niemiecki Greitz) championów. Hodowcy z Polski zaczęli się pojawiać zarówno na dużych wystawach o randze europejskiej typu Lipsk czy Praga, jak również średnich (Budapeszt, Brugia), czy kameralnych (Sebnitz, Unna, Bottrop).

W chwili obecnej wielu zachodnich kolegów wie przynajmniej, że w Polsce są w ogóle jakiekolwiek kury. Co więcej – zaczyna być prowadzona praca hodowlana z prawdziwego zdarzenia. Blisko trzy lata temu podjęliśmy trud odtworzenia lub wyhodowania od zera tradycyjnych polskich ras. W ubiegłym roku pierwsze zwiastuny naszej pracy trafiły na wystawy węgierskie i niemieckie. Natomiast w 2008 roku nasze kury trafiły ponownie do Niemiec oraz Belgii. Myślę, że warto na chwilę zatrzymać się nad dwoma miejscami.

Bruggia 25-26 października 2008 rok

Była to średniej wielkości, zorganizowana z wielkim rozmachem wystawa o europejskiej randze. Specjalizacją na niej były kury czubate. Wystawionych zostało ponad 1200 ptaków. Przeważały wśród nich kury jedwabiste oraz czubatki polskie brodate i bezbrode na zachodzie Europy nazywane padewskimi i holenderskimi. Trafiły na nią dwie odtwarzane obecnie rasy a więc czubatki dworskie (dwie kuropatwiane oraz dwie bursztynowe)oraz liliputy polskie (cztery kuropatwiane),  a także nowe odmiany barwne czubatek brodatych – żółte, czekoladowe i kuropatwiane. Spore zainteresowanie Belgów i Holendrów, z uwagi na podobieństwo do karzełków holenderskich wzbudziły liliputy polskie. O prawdziwym sukcesie natomiast można mówić w przypadku nowych odmian barwnych czubatek. Co prawda kogucik kuropatwiany, z uwagi na brak obrączki trafił do izolatki, nie mniej i tam, ponieważ został wyszczególniony w katalogu, wypatrzyli go nasi zachodni koledzy. Wyhodowane w Polsce nowe odmiany barwne zostały zauważone nawet w USA, gdzie istnieje prężnie działający, wydający swój biuletyn „Polish Breder’s Club”. Wzmianki o naszych kurkach pojawiły się w prasie niemieckiej, belgijskiej i holenderskiej.  

Bottrop 15-16 listopada 2008 rok

Na niemiecką klubową wystawę Stowarzyszenia Czubatych Kur Karłowatych i Jedwabistych trafił podobny zestaw polskich kur. Pośród ponad 700 ptaków po raz kolejny uwagę zwracały polskie liliputy. Ale i tu spore zainteresowanie wzbudziły nowe odmiany barwne czubatek. Co bardzo cieszy to fakt, że na przykład prace nad czubatkami kuropatwianymi trwają jednocześnie w kilku miejscach. Jest oczywistym, że hodowcy rywalizują ze sobą. Nie przeszkadza im to jednak wspomagać się wzajemnie i wymieniać materiałem zarodowym. Przy okazji wystawy w Bottrop Stowarzyszenie Czubatka Polska zorganizowało dla swoich dwudziestu członków bussową wycieczkę. Po drodze na wystawę odwiedziliśmy dwóch czołowych niemieckich hodowców – Kurta Michela i Wilfrieda Deteringa Dzięki temu mogliśmy nawiązać wiele bezpośrednich, koleżeńskich kontaktów.

* * *

Na obydwu wystawach ptaki prezentowano jako pokaz. Nie uczestniczyły więc w konkursach. Nie o tytuły championów, punkty i puchary zresztą chodziło. Ważne było, że zaistnieliśmy z polskimi rasami kur za granicą. Kropla drąży jednak skałę. Byłoby bardzo dobrze gdyby już w tym sezonie hodowlanym czubatki dworskie i liliputy polskie zostały zarejestrowane w Polsce, jako nowe rasy pomimo tego, że daleko im jeszcze do doskonałości. Podobnie rzec się z nowymi odmianami barwnymi czubatek czekoladowych, żółtych i kuropatwianych. A tu już o krok od tego, aby wpisać je w katalogu ras europejskich, co otworzy nam drogę do oficjalnego pokazywania polskich ras drobiu na wielu zagranicznych wystawach, choćby na najważniejszej z wystaw na słowackiej Nitrze w listopadzie 2009 roku.

I nie byłyby one już wystawiane jako pokaz…

Trzeba nadganiać wieloletnie zaległości…

                                                                
Stanisław Roszkowski
02-12-2008